Prawie trzy czwarte Polaków deklaruje, że nie rozumie promocji w sklepach. Czy to oznacza, że współczesne promocje zaszły za daleko i wymagają uproszczenia? Niekoniecznie.
Polacy nie rozumieją promocji.
Z badania zrealizowanego na zlecenie UOKiK wynika, że niemal trzy czwarte Polaków deklaruje trudności ze zrozumieniem zasad promocji w sklepach – szczególnie tych opartych na mechanikach wielosztukowych, takich jak „2+1”, „drugi produkt 50% taniej” czy rabaty warunkowe.
Co to oznacza? Skoro konsumenci się gubią, to znaczy, że promocje są zbyt skomplikowane. A skoro są zbyt skomplikowane – należy je uprościć, skrócić komunikaty i wrócić do prostych, jednoznacznych obniżek cen. Taka interpretacja wyników, choć pozornie oczywista i intuicyjna, może być jednak nieprawdziwa. Nie bierze bowiem pod uwagę tego, kim jest rodzimy konsument. Zdecydowana większość Polaków określa się bowiem jako smart shopperzy, a to zmienia wszystko.
Dobra promocja to taka, którą trzeba „rozgryźć”
Smart shopperom wcale nie przeszkadza to, że nie rozumieją mechanik promocyjnych. Oni chcą czuć, że robią sprytne zakupy. A skomplikowana oferta nie jest dla nich barierą – jest sygnałem, że właśnie trafili na „dobry deal”. Polacy kochają promocje i aktywnie ich szukają. Dla większości są one jednym z kluczowych kryteriów wyboru sklepu, zarówno offline, jak i online. Jednocześnie ogromna część konsumentów regularnie uczestniczy w akcjach promocyjnych, programach lojalnościowych czy ofertach warunkowych. I to mimo tego, że są one trudne do zrozumienia. A nawet dzięki temu, że takie właśnie są.
